Czy wolność jest najwyższą wartością?

Wolność nie jest najwyższą wartością. Już logika o tym przekonuje, gdyż uznanie czegoś za coś, a więc dokonanie jakiegoś sądu wymaga przyjęcia istnienia prawdy. Sąd ten miałby być wszak prawdziwy, zatem wykorzystujący zasobność prawdy, zatem uzależniony od niej, jej podporządkowany. Bez prawdy nie byłoby nie tylko żadnej hierarchii, ale w ogóle nie byłoby niczego, gdyż tak jak to, co wyższe, odróżnia się od tego, co niższe, a odróżnienie to wymaga prawdy jako je podtrzymującej, tak i to, co istniejące, odróżnia się od tego, czego nie ma, czy też od nieistnienia, tak samo wspierając się w tym na prawdzie. Prawda jest więc wyższa od wszystkiego, wolność zatem jest co najwyżej na drugim miejscu.
Ale nawet i ono jej nie przysługuje. Ponad prawdą jest bowiem coś, czego istnienia znowu dowodzi logika, a więc ona sama, co jednak prawdy już nie potrzebuje: dobro. Niezbędność, podstawowość prawdy byłyby tylko logicznymi stosunkami, gdyby nie wskazywały na coś lepszego od tego, co nie jest niezbędne czy nie jest podstawowe. Hierarchia zakłada prawdę jako utrzymującą jej konkretną postać, ale przede wszystkim zakłada dobro jako utrzymujące jej istotę. Ponad prawdą jest dobro, jako że bez niego nie byłoby niczego „ponad” w tym sensie, w którym jest ono czymś lepszym. Aby więc wolność mogła być od czegoś wyższa, ważniejsza, potrzebna jest prawda jako tę relację utrzymująca i potrzebne jest dobro jako tworzące jakąkolwiek hierarchiczną relację.
Wolność okazuje się być na najwyżej trzecim miejscu. Daleko jej zatem do absolutyzmu, ale jakże można by chcieć przypisywać go jej, gdy w swej istocie jest ona przecież tylko władzą ucieczki od nieprawdy jako czegoś gorszego do czegoś, co przynajmniej daje nadzieję, iż jest bliżej prawdy jako czegoś lepszego? Dzięki wolności możemy się uwolnić na przykład od tego, co podaje się za dobro, a nie jest nim z tej racji, iż ono jako znajdujące się ponad prawdą - czyli najogólniej rozumianą, wszystko obejmującą rzeczywistością - nie może się, gdyż spadłoby do poziomu prawdy, na trwałe urzeczywistnić. Dobro bowiem jest tylko celem, celem, do którego prowadzi droga prawdy, mogącej je tylko przelotnie ukazywać. Dzięki wolności mamy władzę uwolnienia się z pułapki nachalnego, próbującego się - co jest istotą totalitaryzmu - przebić na trwałe do rzeczywistości dobra, ale nic więcej. Ona sama nic nam nie da, czyli nie skieruje ku dobru prawdziwemu, temu otóż, które nie wybiega przed prawdę, nie chce jej sobą zasłonić, a w ostateczności – zabronić, lecz pozwala widzieć się w prawdzie.